Idzie Listopad przez park w zadumie

Przystaje, myśli, wspominać umie

Refleksją budzi życia na ziemi

Pyta – czy chcemy być Świętymi?

 

Mija mogiły, idzie przez cmentarze

Zagląda w tablice, patrzy na twarze

Zamknięte jak za życia szybą

Liczy dni, komu jak szybko idą…

 

Przechodzi dalej, na krzyże spogląda

Na białe groby wstecz się nie ogląda

Otula mgłą, jakby mlekiem białym

Kryje matki smutek za dzieciątkiem małym

 

Tych, co odeszli miesiąc to pamięci

Dla tych, co już zostali Święci

Gdy znicz zapalisz, rozbłyśnie płomień

Pomyśl, że życie jest jak ten ogień

 

Tętni, rozbłyska, gaśnie i wznieca

Pali się życia naszego świeca,

Lecz gdy zabraknie już oliwy

Zgaśniesz z poczuciem, że byłeś szczęśliwy?…

Zamyślony Listopad Agata Dziechciarczyk Jesień Wierszyki

Autor: Agata Dziechciarczyk