Opracowała: Labun  Barbara

Grupa IV

Miejsce: sala gimnastyczna

Data: 21.10.2015

Cele ogólne:

  • integracja społeczności przedszkolnej – dzieci, nauczycieli, rodziców;
  • stworzenie miłej atmosfery;
  • prezentowanie własnych umiejętności wokalnych;
  • prezentowanie wierszyków z pokazywaniem na rączkach;
  • śpiewanie piosenek;
  • gra na instrumentach;
  • zwrócenie uwagi na piękno otaczającej nas przyrody.

Cele operacyjne:

  • dzieci starają się zaśpiewać piosenkę ilustrując jej treść ruchem;
  • potrafią kulturalnie się zachować podczas uroczystości;
  • pokonują nieśmiałość przed publicznym występem;
  • znają treść i melodię piosenek;
  • potrafią pokazywać na rączkach zawartą treść w wierszach;
  • potrafią zagrać na instrumentach
  • /Na scenie znajduje się zakurzony kufer, stary fotel, książki i ubrania/
  • Na strych bardzo powoli wchodzi troje dzieci.

Roksana : Mateusz, zobacz jak tu strasznie .

Mateusz : Eee tam.

Roksana : Kuba boję się , a ty ??

Kuba : Coś ty!

Roksana : Mateusz są tu duchy ??

Mateusz : Przestań się mazać.

Roksana: Duchy, duchy…!!!

Kuba : Stój, to nie duchy tylko szal naszej mamy!

Mateusz : Nie zgrywajcie się . Chodźcie, może znajdziemy jakiś tajemniczy skarb?

/Dzieci podchodzą do kufra, wyjmują starocie, Roksana przymierza kapelusze, Mateusz wyciąga starą i zakurzoną księgę./

Roksana : Co to za książka ?

Mateusz : To książka naszej mamy! Jan Brzechwa.

Kuba : Mama opowiadała mi kiedyś, że ten pan pisał wiersze dla dzieci.

Roksana : Otwórzmy ją !!

PIOSENKA „WITAJCIE W NASZEJ BAJCE”

Witajcie w naszej bajce, słoń zagra na fujarce,

Pinokio nam zaśpiewa, zatańczą z nami drzewa.

Tu wszystko jest możliwe, zwierzęta są szczęśliwe,

A dzieci, wiem coś o tym, latają samolotem.

Nikt tu nie czuje głodu, nikt tu nie czuje chłodu,

Nikt się nie skarży mamie i nawet ja nie kłamię.

Witajcie w naszej bajce słoń zagra na fujarce,

Pinokio nam zaśpiewa, zatańczą z nami drzewa.

Bo z nami jest weselej, Ruszymy razem w knieje,

A w kniejach i dąbrowach, przygoda już się chowa.

My ją znajdziemy sami, my chłopcy z dziewczętami,

A wtedy daję słowo, że będzie kolorowo.

Zza kurtyny wychodzi Pan Kleks.

Pan Kleks : O! Witajcie w naszej bajce. Już tak dawno nikt do nas nie zaglądał.

Zapraszam Was do krainy wierszy Pana Jana Brzechwy.

Czy jesteście gotowi do podróży?

Dzieci : Jesteśmy, jesteśmy!!

Pan Kleks : W takim razie ruszajmy!

Roksana : Jak tu dziwnie. Gdzie jesteśmy?

Pan Kleks: Na wyspach Bergamutach!

 

PIOSENKA „NA WYSPACH BERGAMUTACH”

Na wyspach Bergamutach

Podobno jest kot w butach,

Widziano także osła,

Którego mrówka niosła,

Jest kura samograjka

Znosząca złote jajka,

Na dębach rosną jabłka

W gronostajowych czapkach,

Jest i wieloryb stary,

Co nosi okulary,

Uczone są łososie

W pomidorowym sosie

I tresowane szczury

Na szczycie szklanej góry,

Jest słoń z trąbami dwiema

I tylko wysp tych nie ma.

Mateusz : O !! To przecież kot w butach!

Kot w butach : Dzień dobry. Poznajcie innych mieszkańców naszej wyspy.

Proszę pana, proszę pana,

Zaszła u nas wielka zmiana,

Moja starsza siostra Bronka

zamieniła się w skowronka,

Siedzi cały czas na buku

I powtarza „kuku” „kuku”.

Pan Kleks : Pomyśl tylko, co ty pleciesz ?

To zwyczajne kłamstwo przecież!

Kłamczucha : Proszę pana, proszę pana,

Rzecz się stała niesłychana.

Zamiast deszczu u sąsiada

Dziś padała oranżada

I w dodatku całkiem sucha

Pan Kleks : Fe, nieładnie! Fe, kłamczucha !

Kłamczucha : To nie wszystko proszę pana!

U stryjenki wczoraj z rana

samochwała w kącie stała

i tak wciąż opowiadała :

Samochwała : Zdolna jestem niesłychanie,

Moja buzia tryska zdrowiem,

Jak coś powiem to już powiem,

Jak odpowiem, to roztropnie,

Skarżypyta : Fe nieładne to gadanie!

Ja zaraz poskarżę mamie.

Piotruś nie był dzisiaj w szkole,

Antek zrobił dziurę w stole,

Wanda obrus poplamiła,

Zosia szyi nie umyła,

Jurek zgubił klucz, a Wacek

Zjadł ze stołu cały placek.

Pan Kleks : Któż się ciebie o to pyta?

Skarżypyta : Nikt. Ja jestem skarżypyta!

Pan Kleks : Mam już dosyć tego zamieszania. Chodźmy lepiej nad rzeczkę.

Nad rzeczką opodal krzaczka mieszkała kaczka dziwaczka.

 

PIOSENKA „KACZKA DZIWACZKA”

Nad rzeczką opodal krzaczka

Mieszkała kaczka-dziwaczka,

Lecz zamiast trzymać się rzeczki

Robiła piesze wycieczki.

Raz poszła więc do fryzjera:

„Poproszę o kilo sera!”

Tuż obok była apteka:

„Poproszę mleka pięć deka.”

Z apteki poszła do praczki

Kupować pocztowe znaczki.

Gryzły się kaczki okropnie:

„A niech tę kaczkę gęś kopnie!”

Znosiła jaja na twardo

I miała czubek z kokardą,

A przy tym, na przekór kaczkom,

Czesała się wykałaczką.

Kupiła raz maczku paczkę,

By pisać list drobnym maczkiem.

Zjadając tasiemkę starą

Mówiła, że to makaron,

A gdy połknęła dwa złote,

Mówiła, że odda potem.

Martwiły się inne kaczki:

„Co będzie z takiej dziwaczki?”

Aż wreszcie znalazł się kupiec:

„Na obiad można ją upiec!”

Pan kucharz kaczkę starannie

Piekł, jak należy, w brytfannie,

Lecz zdębiał obiad podając,

Bo z kaczki zrobił się zając,

W dodatku cały w buraczkach,

Taka to była dziwaczka.

Kuba : I dobrze jej tak. Znam też lenia.

Pan Kleks: Tutaj też są tacy i w dodatku ciągle próżnują.

Roksana: O na przykład tutaj – na tapczanie siedzi leń. Nic nie robi cały dzień!!

 

WIERSZ: „ LEŃ”

Leń : – O wypraszam to sobie!

– Jak to? Ja nic nie robię?

– A kto siedzi na tapczanie?

– A kto zjadł pierwsze śniadanie?

– A kto dzisiaj pluł i łapał?

– A kto się w głowę podrapał?

– A kto dziś zgubił kalosze?

– O – o! Proszę!

Narrator : Na tapczanie siedzi leń,

Nic nie robi cały dzień.

Leń : – Przepraszam! A tranu nie piłem?

– A uszu dzisiaj nie myłem?

– A nie urwałem guzika?

– A nie pokazałem języka?

– A nie chodziłem się strzyc?

– To wszystko nazywa się nic?

Narrator : Na tapczanie siedzi leń,

Nic nie robi cały dzień.

Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,

Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało.

Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,

Nie powiedział „dzień dobry”, bo z tym za dużo roboty,

Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda,

Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda;

Miał zjeść kolację – tylko ustami mlasnął,

Miał położyć się spać – nie zdążył – zasnął.

Tak zmęczył się tym snem, że się obudził.

Kot w butach: Zamiast tak siedzieć bezczynnie, może wybralibyśmy się w zaczarowaną podróż?

Pan Kleks: Jeśli mowa o podróży, to ja lecę z wami , dajcie mi tylko 5 minut – muszę się odpowiednio przygotować.

 

WIERSZ: „ SÓJKA”

Narrator : Wybiera się sójka za morze

,Ale wybrać się nie może.

Sójka Trudno jest się rozstać z krajem,

A ja właśnie się rozstaję.

Narrator Poleciała więc na kresy

Pozałatwiać interesy.

Odwiedziła najpierw Szczecin,

Bo tam miała dwoje dzieci,

W Kielcach była dwa tygodnie,

Żeby wyspać się wygodnie,

Jedną noc spędziła w Gdyni

U znajomej gospodyni,

Wpadła także do Pułtuska,

Żeby w Narwi się popluskać,

A z Pułtuska do Torunia,

Gdzie mieszkała jej ciotunia.

Po ciotuni jeszcze sójka

Odwiedziła w Gnieźnie wujka,

Potem matkę, ojca, syna

I kuzyna z Krotoszyna.

Pożegnała się z rodziną,

A tymczasem rok upłynął.

Znów wybiera się za morze,

Ale wybrać się nie może.

 

Mateusz: Takie podróżowanie bez celu jest bardzo męczące.

Roksana: Ciągle jesteście w ruchu, a mnie już w brzuchu burczy. Do kolacji jeszcze daleko, a ja bym coś chętnie zjadł.

 

WIERSZ: „ARBUZ”

Pan Kleks: W owocarni arbuz leży

I złośliwie pestki szczerzy;

Tu przygani, tam zaczepi.

Już byś przestał gadać lepiej,

Zamknij buzię,

Arbuzie!

Ale arbuz jest uparty,

Dalej sobie stroi żarty

I tak rzecze do moreli:

– Jeszcześmy się nie widzieli,

Pani skąd jest?

– Jestem Serbka…

– Chociaż Serbka, ale cierpka!

Wszystkich drażnią jego drwiny,

A on mówi do cytryny:

– Pani skąd jest?

– Jestem Włoszka…

Chociaż Włoszka, ale gorzka!

Gwałt się podniósł na wystawie:

To zuchwalstwo! To bezprawie!

Zamknij buzię,

Arbuzie!

Lecz on za nic ma owoce,

Szczerzy pestki i chichoce.

Melon dość już miał arbuza,

– Głupiś! Szukasz guza!

Będziesz miał za swoje sprawki!

Runął wprost na niego z szafki,

Potem stoczył go za ladę

I tam zbił na marmoladę.

Roksana: Ojej, zrobiło się ciemno. Już księżyc zaczyna świecić. Musimy wracać do mamy.

 

PIOSENKA: „KSIĘŻYC”

Księżyc raz odwiedził staw,

Bo miał dużo ważnych spraw.

Zobaczyły go szczupaki:

„Kto to taki? Kto to taki?”

Księżyc na to odrzekł szybko:

„Jestem sobie złotą rybką” .”

Słysząc taką pogawędkę

Rybak złowił go na wędkę.

Dusił całą noc w śmietanie

I zjadł rano na śniadanie.

 

Pan Kleks :Miło było was gościć w naszej bajce. Kiedy otworzycie książkę, zawsze do was wrócę. Mamy tu jeszcze wiele ciekawych i pełnych humoru opowieści.

Mateusz: Zabierzemy ją ze sobą .

Kuba: Teraz, gdy nasze przedszkole zna już bajkę Pana Kleksa, powinno ją przeczytać każde dziecko.

Roksana: A może dorośli też sięgną do niej i powrócą wspomnieniami do wspaniałego bajkowego świata sprzed lat.