Skąd właściwie bierze się dynia? Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się prosta: rośnie na pędzie. Kiedy jednak przyjrzymy się temu bliżej, okazuje się, że zanim pojawi się duży owoc, roślina musi przejść przez kilka ważnych etapów. Zestaw „Jak z kwiatu powstaje dynia?” został przygotowany właśnie po to, aby ten proces pokazać uczniom krok po kroku.
Pierwsza plansza przedstawia dwa rodzaje kwiatów dyni – męskie i żeńskie. Uczniowie mogą zobaczyć, że kwiat męski wytwarza pyłek, natomiast u podstawy kwiatu żeńskiego znajduje się zalążnia przypominająca maleńką dynię. To ważna obserwacja, ponieważ pozwala zrozumieć, dlaczego nie każdy kwiat na roślinie zamienia się w owoc.
Kolejna plansza pokazuje zapylaczy. Najważniejszą rolę odgrywają pszczoły i trzmiele, ale w przenoszeniu pyłku mogą uczestniczyć także inne owady. Na ilustracjach widać, jak pyłek przyczepia się do ciała owada podczas odwiedzania kwiatu i może zostać przeniesiony na kwiat żeński.
Następna część zestawu prowadzi ucznia przez sam proces zapylania. Pyłek trafia na odpowiednią część kwiatu żeńskiego, a następnie może rozpocząć się rozwój owocu. Zawiązek u podstawy kwiatu stopniowo rośnie, płatki więdną, a młoda dynia zwiększa swoje rozmiary.
Osobna plansza pokazuje kolejne etapy wzrostu młodego owocu oraz warunki, których roślina potrzebuje do prawidłowego rozwoju. Słońce, woda, żyzna gleba, zdrowe liście i czas mają wpływ na to, czy dynia będzie mogła dojrzeć.
Ostatnia plansza porównuje kwiat zapylony z niezapylonym. To szczególnie wartościowy fragment zestawu, ponieważ pokazuje skutek braku zapylenia: zawiązek nie rozwija się prawidłowo, może żółknąć i z czasem odpada. Dzięki temu uczeń widzi konkretną zależność między obecnością zapylaczy a liczbą owoców na roślinie.
Zestaw można wykorzystać na lekcji przyrody, podczas Święta Dyni, przy omawianiu rozmnażania roślin okrytonasiennych lub jako materiał do szkolnej wystawy. Duże ilustracje ułatwiają wspólne omawianie procesu, a każda plansza skupia się na jednym etapie, dzięki czemu materiał nie jest przeładowany informacjami.


0 Komentarzy