W sobotni poranek Adaś pybył do niezwykłej akademii pana Kleksa. Ped bramą zobaczył wysokie dewo, na ktrym siedział kolorowy wrbel. łopiec wszedł do środka i od raz poczł zapa świey ził oraz waniliowy ciastek. W dej sali czniowie pygotowywali się do lekcji geografii. Mieli narysować rę wiatrw i zaznaczyć na mapie gry, eki oraz moa.
Pan Kleks pojawił się nagle w łtym frak i z ogromną brodą. W ręk tymał srebrną łykę, ktrą zamieał zamieszać tajemniczą mikstrę. Ostegł czniw, eby nie dotykali szklany naczyń, poniewa jeden nieostrony r mgł wywołać wyb. Następnie wysypał do garnka rne zioła, pirko, kawałek leba i kilka okrszkw ckr.
Po wili z garnka wzbiła się mra panącego dym. czniowie słyszeli ciy szelest, a z komina wyleciały kolorowe bańki. Kada bańka pokazywała inne miejsce: leśną drkę, bliwe moe albo ogromną pstynię. Adaś był zawycony niezwykłą lekcją. Zrozmiał, e w akademii nawet zwykły pedmiot moe stać się początkiem wspaniałej pygody.

