Piotr bardzo lubił swojego kota. Zwierzę miało na imię , choć wszyscy nazywali je po prostu Mruczkiem. Kot był łagodny, ale czasami zachowywał się . Najchętniej spał na miękkim kocu albo siedział na parapecie i obserwował podwórko.
Pewnego jesiennego poranka Piotr zauważył, że Mruczka w domu. Chłopiec zajrzał pod łóżko, za szafę i do pustego pudełka po butach. Kota także w kuchni ani w przedpokoju. Piotr uwierzyć, że jego ulubieniec mógł wyjść przez otwarte okno.
Chłopiec szybko założył kurtkę i wybiegł przed dom. Na podwórku było pochmurno, a mokre liście szeleściły pod nogami. Piotr wołał: „Mruczku, gdzie jesteś?”. , nikt mu . płotu zobaczył jednak małe ślady łap. Prowadziły w stronę starej altany.
Piotr szedł powoli, żeby kota. W altanie było ciemno i , lecz chłopiec się . Usłyszał ciche miauczenie. Zajrzał pod drewnianą ławkę i zobaczył Mruczka. Kot sam wyjść, ponieważ jego ogon zaplątał się w kawałek sznurka.
Piotr ostrożnie uwolnił zwierzę. Mruczek , tylko przytulił się do nóg chłopca. Był brudny, zmarznięty i bardzo głodny. Piotr zaniósł go do domu, a mama przygotowała dla miskę ciepłego mleka. Potem dokładnie wytarła jego futro miękkim ręcznikiem.
Wieczorem Mruczek leżał już spokojnie na swoim kocu. Piotr postanowił, że od tej pory zostawiał otwartego okna bez opieki. Zawiesił też przy drzwiach kartkę z napisem: „ kota!”. Wszyscy domownicy obiecali, że będą uważać na zwierzaka.
Następnego dnia Mruczek znów wyglądał przez okno, ale tym razem wychodzić. Piotr uśmiechnął się i pogłaskał go po głowie. Wiedział, że kot jest jego pupilem, lecz także prawdziwym przyjacielem.

